Przygotowanie do zawodu i perspektywy zatrudnienia

Możliwości podjęcia pracy przez terapeutę zajęciowego (teoretycznie) jest wiele

Terapeuci zajęciowi mogą pracować:
– w oddziałach szpitalnych (rehabilitacji leczniczej, ortopedycznych, neurologicznych, geriatrycznych, dziecięcych, psychiatrycznych)
– w sanatoriach
– warsztatach terapii zajęciowej
– zakładach pomocy społecznej
– dziennych domach pomocy społecznej
– klubach seniora,
– środowiskowych domach pomocy społecznej
– świetlicach terapeutycznych
– hospicjach
– zakładach opiekuńczo-leczniczych
– zakładach pielęgnacyjno-opiekuńczych
– w szkołach specjalnych

W praktyce wygląda to jednak zupełnie inaczej…

Wymagania

Jeszcze nie tak dawno wystarczało studiować pedagogikę / psychologię – by zostać terapeutą zajęciowym (podjąć pracę).
Dziś na taryfę ulgową nie ma co liczyć, bo jest to zawód medyczny regulowany i bez dyplomu ani rusz.
Dyplom potwierdzający kwalifikacje zawodowe w zawodzie terapeuty zajęciowego można uzyskać kończąc szkołę policealną i zdając egzamin państwowy.
Tyle tylko, że jeśli nie masz magisterki, to dyplom jest niewiele wart, bo w dużym mieście pracy raczej nie dostaniesz!
W mniejszych miejscowościach jest trochę lepiej, ale wszystkie ogłoszenia o prace wymagają wykształcenia wyższego magisterskiego, najczęściej z zakresu psychologii lub pedagogiki.

Wybrane wymagania z ogłoszeń o pracę:
– wykształcenie wyższe kierunkowe: pedagogika specjalna
– absolwenci studiów wyższych z zakresu psychologii lub pedagogiki
– wykształcenie wyższe, pedagogika specjalna + terapia zajęciowa
– udokumentowane doświadczenie w pracy z osobami z zaburzeniami psychicznymi 5-10 lat
– minimum pięcioletnie doświadczenie w pracy z dziećmi z autyzmem
– umiejętność opracowywania indywidualnych programów terapeutycznych dla dzieci / osób niepełnosprawnych
– prowadzenie dokumentacji terapeutycznej
– dobra znajomość języka angielskiego
– umiejętności manualne
– posiadanie aktualnej książeczki SANEPID

Oczekujemy: motywacji do pracy, zaangażowania, kreatywności, łatwości w nawiązywaniu dobrych relacji z osobami niepełnosprawnymi oraz empatii.

maski

I wszystko by było fajnie, gdyby nie zarobki

wyzysk

Zarobki są niskie i bardzo niskie – wynagrodzenie na stanowisku terapeuta zajęciowy stanowi ok. 50% przeciętnego wynagrodzenia w Polsce.
Z wyższym wykształceniem oraz z dyplomem terapeuty zajęciowego – zarobisz mniej niż w Tesco na kasie i mniej niż ochroniarz czy sprzątaczka.
Bardzo często praca terapeuty zajęciowego wyceniana jest na najniższą krajową – co jest po prostu upokarzające!
Wyższe zarobki należą do rzadkości.

Po części wynika to z braku pieniędzy, ale nie tylko.
Sporo zależy od rodzaju placówki i kto jest właścicielem.

Patologia zajęciowa

Mnie kiedyś w prywatnym domu zaproponowano na rękę 1 600 złotych na rękę, ale zakres obowiązków miał obejmować również pielęgnację pacjentów – czyli coś, czym de facto powinny zająć się opiekunki  czy pielęgniarki.
Nie wolno się na to zgadzać, gdyż nie należy to do obowiązków terapeuty!
Wymuszenie takiego zapisu podczas rozmowy kwalifikacyjnej jest poniżej wszelkiej krytyki, ponadto jest dyskryminujące i naruszające godność kandydata ubiegającego się o pracę.
Takie podeście do sprawy dużo mówi o właścicielu prywatnego domu, który nastawiony jest wyłącznie na zysk, nadużywa wolontariatu, a pracowników ma za nic / zło konieczne.
Szkoda, że w ramach oszczędności sam nie zajmie się pielęgnacją pacjentów!

Jedna z moich koleżanek, zarabiająca najniższą krajową, niemal z hukiem wyleciała z gabinetu pani Dyrektor, gdy zwróciła się z prośbą o podwyżkę.
Usłyszała, że pracując w tego typu placówce, jesteśmy wybrańcami, jesteśmy elitarni – służąc pomocą innym – i w związku z tym ma to wystarczyć.
Obłuda polegała na tym, iż placówka nie narzekała na brak pieniędzy, a pani dyrektor minimalnej krajowej z pewnością nie zarabiała.
Nie lubię nikomu zaglądać do portfela, a oprócz wysokich zarobków miała do dyspozycji prywatny samochód, własną sekretarkę oraz szereg innych gratisów i premii, o czym terapeuci zajęciowi mogli pomarzyć.

Bardzo często dzieje się tak, że terapeuci zajęciowi traktowani są jako piąte koło u wozu
„Dziś mamy dwóch terapeutów zajęciowych, ale jutro możemy nie mieć ich wcale; jak zabraknie pieniędzy będą musiała jedną z dziewczyn zwolnić”
Nie ma się co łudzić – terapeuta zajęciowy jest pierwszy w kolejce do ewentualnego odstrzału, bez tego stanowiska można się obejść.
Co widać, gdyż często brakuje pracowni, gdzie można prowadzić zajęcia.
Często odbywają się one na przysłowiowym korytarzu
Brakuje nie tylko profesjonalnych pomieszczeń, ale najprostszych narzędzi i materiałów.
Często trzeba zorganizować je we własnym zakresie i z własnej kieszeni parę grosze wysupłać.

sprzataczka

Comments on: "Patologia zajęciowa, czyli o zawodzie terapeuty w RP" (9)

  1. Arleta said:

    Salowe i pielęgniarki więcej zarabiają

  2. terapeutka zdeterminowana said:

    ja tylko mam pytanie do PSOUU bo jestem terapeuta zatrudniona przez ta organizację. Nie wstydzicie się???Posiadając wyższe wykształcenie, obecnie kończąc studia magisterskie , posiadając kursy i szkolenia, w których bardzo chciałam uczestniczyć, płacąc za studia 500 zł, za miesiąc, dojeżdżając do pracy, bo wasza placówka znajduje sie na wiosce około 300 zł. miesięcznie, zarabiam 1700 zł. Czuję się nieszanowana, czuję się nikim pracujac dla was i dla waszych dzieci. Terapeuta zajęciowy musi posiadać dodatkowe umiejetności z dziedziny stolarki, krawiectwa, plastyki itd. Pracuje jako nauczyciel, wychowawca, opiekun, pielęgniarka, karmi, osusza brudne spodnie, dba i higienę i wyglad estetyczny uczestnika. na podwyżkę nie ma co liczyć. Nikt tak naprawdę nie przyjdzie i nie podziękuje za cięzką pracę, kazdego dnia od 7 do 15 z osobą niepełnosprawną intelektualnie, która jest już obecna od 7. Nie posiadamy szkodliwego, choć narażenie jestesmy zwłaszcza na przeziębienia, bo dziwnym trafem wasze dzieci z mocnym katarem i goraczką zjawiają sie zajęciach. Z marną pensją, zjawiamy sie u lekarza, dostajemy zwolnienie, mniejsza wypłatę i receptę na kwotę 100 zł. Nie wstydzicie się, że w całej Polsce terapeuci ajęciowi, wykształceni, dobrzy ludzie z wielkim sercem, zajmujący się waszymi dziećmi zarabiają tak mało???? nie mają swojego święta, nie są szanowaną grupą zawodową? skończyłam pedagogikę, dlaczego nie mam święta na dzień nauczyciela? dlaczego choćby na zakończenie roku warsztatowego nie dostanę kwiatka za podcieranie nosa i nie tylko…..nie wstyd wam rodzice dzieci niepełnosprawnych intelektualnie??? wiecie dlaczego wciąż tkwimy w tym zawodzie? bo uwielbiamy prace z waszymi dziecmi i robimy to da nich, niejednokrotnie obarczajac nasze kręgosłupy pchaniem wózka, wsadzaniem i wynoszeniem waszych dzieci z samochodu. Robimy to dla nich! nie dla was!!! ale coraz częsciej myślimy o naszych dzieciach, o dzieciach, których rodzicom zabrano godność.

  3. Jest to przykre, ale prawdziwe. Znam ten temat. Jestem mlodym czlowiekiem, ucze sie zycia, obserwuje i slucham innych. Zainteresowanie psychologia i chec sluzby blizniemu sklonily mnie do podjecia studiow na kierunku Praca socjalna. Praktyki tu i owdzie. Dziesiątki godzin spędzonych na wywiadach, obserwacjach i analizach. Rozmowy z pracownikami i klientela. Wnioski sa jednoznaczne. Jest to praca trudna, wyczerpujaca i stresujaca. Nie dość, ze mamy do czynienia częściej niz inni z klientem roszczeniowym to musimy spedzac godziny w papierach. Nie jest to praca od 8 do 16, tylko w pewien sposób calodobowa. Często jesteś jedynym człowiekiem, którego ma klient i który sie nim interesuje, poslucha, doradzi. Wszak pracownik socjalny to rzecznik. Mimo tych uciążliwości charakter pracy jest szlachetny i bardzo mi sie podoba. Jedyne co mnie zniechęca to właśnie zarobki…bedac młodym człowiekiem chciałbym raz na jakiś czas zabrać ukochana na wystawną kolacje przy lampce wina albo ubrac sie elegancko i wyjść do teatru. Chciałbym moc raz w roku pojechać za granice zwiedzać i odpoczywać. Czy to duzo? Tego nazwać nie można marzeniami, a zwyklymi pragnieniami każdego młodego człowieka. Pozdrawiam

  4. Realia w Polsce są brutalne dla tego zawodu, choć pieniądze są. Tyle tylko, że pieniądze nie trafiają do terapeutów, opiekunów i potrzebujących, tylko do tych, którym po znajomości (z reguły) zostaną przyznane.

  5. Co tu wiele napisać hm…samo życie znam to :(dużo oj dużo się dokłada z własnej kieszeni aby mieć z czego pracować ,ręce opadają …a wypłata najniższa. ….skończyłam szkole policealna zakończona dyplomem i przez okres szkolny nie poinformowano nas ze to tylko jest instruktor …na prawdziwy terapeuta zajeciowy …potrzebne są studia …

  6. Z ogromną dokładnością przeczytałem powyższy artykuł, nawet dwa razy i zadałem sobie pytanie – o co chodziło autorowi??? Nadal nie wiem…
    Jestem kierownikiem jednego z Warsztatów Terapii Zajęciowej i powiem tak: każdy kierownik zna swój budżet na dany rok więc wie ile i na co może wydać. W moim przypadku, zawsze z księgową przygotowuję go w październiku i mam tutaj wiele do powiedzenia!!! Oczywiście narzekać jest najłatwiej, ale jeśli się chce to można nawet trzeba tak gospodarować pieniędzmi, aby wystarczyło. Zgodzę się, że poziom pensji nie powala, ale staram się każdego roku coś dodać do pensji – jak nie w podwyżce to w premii i to się udaje co roku!!! Pewnie są miejsca w których jego gorzej, ale są i takie gdzie jest OK, więc proszę nie uogulniać, nie dramatyzować i nie robić tragedii – uważam, że do niej jeszcze daleko!!!

  7. realistka said:

    ehh, trudno się nie zgodzić z powyższymi komentarzami, zwłaszcza z tym najdłuższym. Robimy to głównie z sympatii do dorosłych osób z nps, dla nas najważniejsze jest ich zadowolenie, to, żeby z każdego dnia w WTZ coś dobrego wynieśli.
    Rodzice w większości mają nas za nic(np. mają pretensje, że mamy czelność mieć wolne, najlepiej byśmy pracowali w soboty i niedzielę 24/h- ale na te tematy nie ma się co rozpisywać, bo to opowieści na przynajmniej jedną książkę ), wysoko postawieni również, ale my po cichu i tak robimy każdego dnia, bez wygórowanych oczekiwań, gdyż zdajemy sobie sprawę z realiów tego zawodu). pozdrawiam wszystkich Terapeutów Zajęciowych.

  8. Uważam, że zawód terapeuty jest w Polsce dyskryminowany. Od terapeuty takiego przez duże „T” wymaga się nie tylko ogromnej wiedzy, ale należytego podejścia, serca, itp. (nie muszę chyba tłumaczyć). Natomiast tak zwane państwo polskie traktuje terapeutów gorzej od sprzątaczek czy śmieciarzy! (z całym szacunkiem dla wszystkich osób pracujących w tych zawodach). Terapeuta to nie wolontariusz i też musi z czegoś żyć. Przepraszam, ale rzygać mi się chce, jak wszelkiej maści fundacje i stowarzyszenia szukają wolontariuszy (czytaj: jeleni i dzieci do pracy), to już nie staje się, ale JEST żenujące. To patologia narodowa. Nie mam pretensji do kierowników, którzy zaciskają pasa. Mam pretensje do systemu i całej masy cwaniaczków, którzy bogacą się na nieszczęściu potrzebujących.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: